Timbuktu i okolice
Blog > Komentarze do wpisu

Pociągi

"Pewnego dnia, szwendając się po peronie, zrozumiałem, że pociągi są dla mnie jakąś olbrzymią, monstrualną, proustowską magdalenką, która ciągnie za sobą, wlecze cały ciężar przeszłości. To niekończąca się kompozycja wszystkich dni i nocy, wszystkich pociągów, jakie przetoczyły się koło naszych mieszkań różnych miejscowościach; te wszystkie pociągi, jakimi jechałem, odkąd tylko pamiętam, a co więcej, wszystkie pociągi, których dudnienie słyszałem we śnie czy półśnie, kiedyś, gdzieś, obok jakiejś stacji.

I gdy tylko wsiądę do pociągu, dokądkolwiek podróżuję, we dnie czy w nocy, bez względu na kierunek, szybkość, na wyposażenie, krajobraz, bez względu na przestrzeń i czas, zawsze jadę - paradoksalnie - w obu kierunkach: naprzód i w tył, w przyszłość i w przeszłość. Kiedy człowiek obudzi się w pociągu, w ciemności, mroczny krajobraz w ramie okna, a tym bardziej za zasłoną, nie służy mu jako kompas. Człowiek wtedy czuje się niepewny co do kierunku jazdy: raz mu się zdaje, że pociąg pędzi naprzód, to znów, że gna wstecz, czyli odwrotnie do kierunku, o którym myślimy ‘naprzód'. W rzeczywistości, przynajmniej dla mnie, jest to nie tylko złudzenie zmysłów, dezorientacja, lecz także fakt psychologiczny, psychiczny dualizm: pociąg, w którym teraz siedzę, pędzi naprzód, do stacji Tej-a-Tej, a jednocześnie gna wstecz, do wszystkich stacji, przez które kiedykolwiek przejeżdżałem. I może ze względu na to brzemię przeszłości podróż zawsze stanowi dla mnie jakieś sentymentalne katharsis, które trwa aż do czasu, i tylko do czasu, gdy opuszczam przedział. Może dlatego pociągi w moim śnie i w mojej świadomości są białe jak ptaki.

Ale to nie wszystko: trzeba umieć podróżować, a jeszcze lepiej, trzeba mieć dar od Boga, talent do podróży. Albowiem podróż to nie także droga, odległość, daleka przestrzeń między dwiema miejscowościami, droga nie stykająca się z nimi, ledwie sięgająca ich okolic. Podróżować znaczy siedzieć w pociągu pędzącym w jakimkolwiek kierunku, nie myśląc o celu. To hedonistyczna podróż jako taka, podróż dla podróży, voyage pour voyage. Radość znika w chwili, gdy się dojedzie, gdy przychodzi kres podróży. To chwila, której Baudelaire poświęcił swój wiersz prozą: o trwającej miesiącami podróży statkiem transoceanicznym, którym płyną ludzie biznesu. (‘czas to pieniądz'), płyną ludzie po spadek, za chlebem, podróżują do celu, do portu Terminus, i w końcu, gdy przybijają do brzegu, gdy osiągają cel, cały statek woła jednym głosem" ‘Nareszcie'. Tylko jeden człowiek, tylko poeta, rozczarowany, zaskoczony, zdumiony, powiada: 'Już?!'.

Także krajobrazy niosą, dźwigają dziedzictwo przeszłości, stają się wieloznaczne, obciążone barwami i kształtami wszystkich pejzaży, jakie oglądaliśmy kiedyś za oknem pociągu. Ta pokratkowana równin z brunatnymi, żółtymi i zielonymi kwadratami pół, pastwisk i zbóż falujących pod pokosami wiatru to nie tylko obraz wszystkich pejzaży dzieciństwa, wszystkich widzianych dotąd ulic; ta równina niesie w sobie dziedzictwo wszystkich kształtów i barw widzianych gdzieś indziej, z jakiegoś pociągu, kto wie gdzie i kiedy. A ten wiatr, te słupy telefoniczne, które przez moment całkiem na próżno przecinają krajobraz - te słupy stykają się ostatecznie, w konsekwencji (połączone związkiem mocniejszym niż wiązka miedzianych drutów), stykają się z innymi słupami, które podczas wszystkich wcześniejszych podróży przemknęły za moim oknem, przed moimi oczyma.

I tak ‘podróżujemy przez krajobrazy, a one podróżują przez nas', jak gdzieś powiedziano, więcej, podróżujemy jednocześnie przez wszystkie okolice, jakie podróżowaliśmy dotychczas, a przez nas podróżują wszystkie krajobrazy: te dawne, o których zdążyliśmy zapomnieć, i nowe, dopiero ujrzane".

Danilo Kiš, Podróżować znaczy żyć (w) Homo poeticus, mimo wszystko, przeł. Danuta Cirlić-Straszyńska, Świat Literacki, Izabelin 1998, s 155-157.

poniedziałek, 18 maja 2009, timbuktu3

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/05/19 14:41:29
Po pierwszym zdaniu wiedziałem, że to Kiš. Zupełnie nie wiem dlaczego.
-
2009/05/19 15:15:46
Może to przez styl? A może po prostu kiedyś już to czytałeś?
-
2009/05/19 15:24:53
Dopisek: to pierwsze zdanie wydaje mi się bardzo hmm... kišowskie ;)