Timbuktu i okolice
piątek, 18 lipca 2014

"Inaczej sobie wyobrażałem urlop. Rok temu było istotnie inaczej. To ja zapewne zmieniłem się w ciągu tego czasu. Między dniem dzisiejszym a wczorajszym jest przepaść. Wtedy nie znałem jeszcze wojny, byliśmy na spokojnych odcinkach. Dzisiaj widzę, że mimo woli stałem się pokorniejszy. Czuję się tu nieswojo, to całkiem obcy świat. Jedni wypytują, inni nie pytają, i widać, że są z tego dumni, czasami mówią nawet z tą miną zrozumienia, że nie można o tym opowiadać. Coś sobie widocznie ubrdali.

Najchętniej jestem sam, wtedy nikt mi nie przeszkadza. Bo wszyscy stale wracają do tego tematu, jak źle się powodzi, i jak dobrze się powodzi, jedni twierdzą tak, inni inaczej – zawsze są pochopni do tematów, które omawiają podstawę ich bytu. Z pewnością i ja tak dawniej żyłem, ale teraz nie umiem się do tego przystosować.

Za wiele gadają. Mają troski, cele, życzenia, których nie mogę ujmować tak jak oni. Czasami siedzę z jednym z nich w ogródku gospody i usiłuję mu wyklarować, że to właściwie jest już wszystko – siedzieć tak cicho. Rozumieją to oczywiście, przyznają mi rację, sami się tego domyślali, ale tylko w słowach, tylko w słowach, o to właśnie chodzi – odczuwają to, ale połowicznie, ich druga połowa jest zaprzątnięta innymi sprawami, tak są podzieleni, rozdrobnieni, żaden nie odczuwa tego całym swym jestestwem; ja sam nie umiem tego dobrze określić, co mam na myśli.

Kiedy tak ich widzą w ich pokojach, w ich biurach, w ich zawodach, wtedy pociąga mnie to nieodparcie, też bym chciał być tam, zapomnieć o wojnie. Ale od razu mnie to znowu odpycha, tak to jest ograniczone, jak może coś takiego wypełnić życie, należałoby to rozbić, jakże może to wszystko tak być, gdy tam na froncie odłamki świszczą teraz nad lejami, i rakiety szybują do góry, rannych wlecze się do wagonów sanitarnych, i koledzy moi kulą się w schronach! – Tu są inni ludzie, ludzie, których nie bardzo rozumiem, którym, zazdroszczę i którymi pogardzam."

Erich Maria Remarque, Na Zachodzie bez zmian, przeł. Stefan Napierski

14:06, timbuktu3 , Wypiski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lipca 2014

"Mieszkałem w tym pokoju, zanim zostałem żołnierzem. Książki kupowałem pojedynczo za pieniądze, które zarabiałem lekcjami. Niektóre były kupione w antykwariatach, więc wszyscy klasycy, w sztywnych niebieskich oprawach płóciennych, każdy tom kosztował markę i dwadzieścia fenigów. Kupowałem pełne wydania, wybory pism nie budziły we mnie zaufania, nie byłem pewny, czy wydawcy nie przepuścili najważniejszych utworów. Dlatego kupowałem jedynie «pełne wydania». Czytałem je z uczciwą gorliwością, ale większość nie bardzo mi odpowiadała. Tym bardziej ceniłem sobie inne książki, bliższe współczesności, i oczywiście o wiele droższe. Niektóre zdobyłem w niezbyt uczciwy sposób, wypożyczałem i nie zwracałem, nie mogłem się bowiem z nimi rozstać. Jedną półkę zajmują książki szkolne. Są zaniedbane, mocno zużyte, z wyrwanymi stronami, wiadomo w jakim celu. Na dole leżą kajety, papiery i listy, rysunki i rozmaite szpargały.

Pragnę się wmyśleć w tamte czasy. Są jeszcze w tym pokoju, czuję to od razu, przechowały je ściany. Ręce moje leżą na poręczy kanapy, teraz kładę się wygodnie, wyciągam nogi i tak siedzę bezpiecznie w kącie, wtulony w ramiona kanapy.

Małe okienko otwarte ukazuje znajomy obraz ulicy z wznoszącą się u wylotu wieżą kościelną. Trochę kwiatów stoi na stole. Piórniki, ołówki, przycisk w postaci muszli, kałamarz – tu się nic nie zmieniło.

I tak samo tu będzie – jeżeli mi się poszczęści – gdy wojna się skończy i ja powrócę na zawsze. Będę tak samo tu siedział, patrzał na swój pokój i czekał.

Jestem wzburzony, ale nie chcę i nie powinienem być wzburzony. Pragnę znowu odczuwać to ciche uniesienie, to uczucie silnego, niewypowiedzianego porywu, jak dawniej, gdy przystępowałem do książek. Wicher pragnień, który zrywał się z kolorowych grzbietów, niechaj mnie znowu porwie, niech roztopi ciężką, martwą bryłę ołowiu, która gdzieś tkwi we mnie, niech budzi niecierpliwe oczekiwanie przyszłości, skrzydlatą radość ze świata myśli. Niech mi zwróci straconą pochopność młodości.

Siedzę i czekam."

Erich Maria Remarque, Na Zachodzie bez zmian, przeł. Stefan Napierski

15:52, timbuktu3 , Wypiski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 maja 2014

"[...] miasto nie opowiada swojej przeszłości, zachowuje ją, jak linie dłoni, wpisaną w narożniki ulic, w kraty okienne, poręcze schodów, druty piorunochronów, drzewca chorągwi, a każdy segment jest poznaczony z kolei własnymi zadrapaniami, rysami, uderzeniami i nacięciami".

Italo Calvino, Niewidzialne miasta, przeł. Alina Kreisberg, W.A.B, Warszawa 2013, s. 11.

 

środa, 14 maja 2014

"[...] im jestem starszy, tym mniej mnie interesują nowości, w tym nowości książkowe, bohatersko wyzwoliłem się z terroru nowości, wyzbyłem się zgubnego przekonania, że należy «być na bieżąco». Otóż prawdziwym bohaterstwem jest dzisiaj być zupełnie nie na bieżąco, więc tym chętniej wracam do książek, których nie czytałem od lat, albowiem jest coraz mniej czasu na literackie powroty".

Krzysztof Varga, Czardasz z mangalicą, Czarne, Wołowiec 2014, s. 113.

sobota, 10 maja 2014

"Opowiadać przedwcześnie o swoich najskrytszych tajemnicach jest rzeczą bardzo niebezpieczną".

Tove Jansson, O paszczaku, który kochał ciszę, w: Opowiadania z Doliny Muminków, przeł. Irena Szuch-Wyszomirska, Nasza Księgarnia, Warszawa 2013, s. 103.

niedziela, 04 maja 2014

Srečko Kosovel

Szczęśliwi, dynamiczni, względni

 
Każda istota rodzi się w cierpieniach.
To nas łączy.
To nie rozpacz.
Zmagamy się w dążeniach.
Szczęśliwi,
dynamiczni,
względni
oglądamy
życie
z odległości Śmierci.
Każdego dnia
żeglujemy w wielką Przestrzeń
na białuch łodziach Snów.
 
Pocałunek kobiety jest jak morze,
jej żagle to ciemno-jedwabne,
wiosenne noce
jej gwiaździste czoło
błyszczy złociście
 
Nieobjawione sekretne pasmo zaświatów
młodym trupom.
 

Srečko Kosovel (1904-1926), przeł. Karolina Bucka Kustec

---

Jakiś czas temu ukazał się dwujęzyczny (słoweńsko-polski) tom zatytułowany "Kalejdoskop" - pierwszy tak obszerny wybór poezji Kosovela. Myślę, że warto poświęcić mu nieco uwagi.

18:08, timbuktu3 , Wypiski
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014

"Prawdopodobnie już nigdy tam nie powrócę. Będę sobie wyobrażał miasto w różnych porach roku, w zmiennej pogodzie i oświetleniu. Na tym polega sens takich podróży. Powrót zawsze niesie w sobie pewne ryzyko. Tak jak prawie nigdy nie udaje nam się powrócić do minionego snu, tak nie możemy powrócić do zdarzeń, których piękno i sens odcisnęły się jedynie w światłoczułej materii pamięci. Tylko w jej przedziwnych zakamarkach przetrwa błękitne światło tamtego popołudnia i przetrwa niski, ciemny głos śpiewający fado.

I tylko tak można wykraść z delikatnej i śmiertelnej niewoli czasu miasto Pogradec. I wszystkie inne miejsca, gdzie nasze serce zamierało od słodkiej trucizny zachwytu."

Andrzej Stasiuk, Fado, [w:] Znikająca Europa, red. Katharina Raabe i Monika Sznajderman, Czarne, Wołowiec 2006, s. 372.

00:00, timbuktu3 , Wypiski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2014

 "[...] dziesięć lat jest niczym. Ale istnieje różnica między podróżą a powrotem".

Vetle Lid Larssen, Vardø revisited, przeł. Anita Paduch, [w:] Znikająca Europa, red. Katharina Raabe i Monika Sznajderman, Czarne, Wołowiec 2006, s. 10.

23:11, timbuktu3 , Wypiski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014

"Przygoda Człowieka Poczciwego" – humoreska irracjonalna według własnego scenariusza, muzyka Stefan Kisielewski, Warszawa 1937. Najstarszy zachowany film Franciszki i Stefana Themersonów.

22:42, timbuktu3 , Film
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Archipelagi
Biblioteka Jugosłowiańska
Blogi
Dźwięki
Mitteleuropa | Bałkany
Na Południe
(o mnie)
Oglądam
Peryferia
Szablon